Dzień z życia Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt

Chcielibyście wiedzieć, jak działa nasz Ośrodek i jak wygląda codzienna krzątanina wokół jego podopiecznych? Z przyjemnością opowiemy, jak wygląda nasz dzień.

Pobudkę mamy około szóstej, by mieć dość czasu dla wszystkich zwierzaków i aby w spokoju zaaplikować im śniadanko. Pierwszy na liście do wydania śniadania jest myszołów, zamieszkujący okazałe M3, czyli wolierę. Jego posiłek to surowe, rozdrobnione mięso drobiowe. Następne w kolejce są mewy. Niestety z powodu poważnych uszkodzeń skrzydeł, z jakimi do nas trafiły, nie mogą latać. One z kolei pałaszują serca drobiowe i chleb. Ostatni w ptasiej rodzinie jest okazały kruk. Jego menu to orzechy oraz witaminy, które podajemy mu bezpośrednio do dzioba.

Na poranny posiłek czekają z niecierpliwością Kuniol i Agata, dwie kuny mieszkające w osobnych wolierach. Kuny dostają gotowane drobiowe mięso, wodę i suchą kocią karmę.
Kiedy ptaki i kuny są już nakarmione, ruszamy dalej. Obładowani jabłkami, zbożem i suchym chlebem, w asyście psów Luny i Cywila, idziemy na wybiegi saren oraz do woliery maskotki naszego ośrodka – srebrnego lisa Aslana. Jego niewątpliwy urok możecie ocenić sami na Facebooku. Aslan jest gwiazdą naszego profilu.

Zaraz po dotarciu na miejsce witają nas sarny. Najbardziej wylewna jest Soli, która z karmiącym przeważnie wita się całusem. Najpierw karmimy ją i resztę sarniego stada owocami, zbożem i chlebem. Na swoje śniadanie czeka już Aslan. On nie jest na diecie wegetariańskiej i już po chwili z lubością zajada udo z kurczaka.

Oczywiście wszystkie zwierzęta dostają świeżą wodę. Na bieżąco oceniamy też ich stan zdrowia, by mogły zdrowe i sprawne opuścić nasz ośrodek i wrócić na wolność.
Wieczorem, po powrocie ze schroniska, które też jest naszym miejscem pracy i z którym współpracuje Ośrodek, znów odwiedzamy zwierzaki. Sprawdzamy, czego im brak i co przyniósł dzień. Jeżeli wszystko jest w porządku, możemy spać spokojnie.

Raz w tygodniu, lub, jeśli potrzeba, częściej, czyścimy wybiegi oraz sprzątamy woliery, dokonując przy okazji oględzin ich wyposażenia.

 

Podobał się Wam nasz post? Wyraźcie to i klikajcie poniżej na Lubię to!